Przedstawiamy nasze nowe forum. W dobre pospiechu i pędu za pieniądzem, postanowiliśmy założyć to forum na przekór wszystkiemu i wszystkich. Podajemy wam na tacy tylko najlepsze przepisy z Kółka Gospodyń Wiejskich :)
Nie jesteś zalogowany.
| Forum | Wątki | Posty | Ostatni post |
|---|---|---|---|
Pyszności pani BożenkiPani Bożenka to niezła gosposia domowa, przygotowała dla nas tęgi spis swoich najlepszych przepisów kulinarnych. |
534 | 1388 | 2008-10-14 17:00:42 przez ming ue |
Pyszności pani BasiBarbara, czy też Pani Basia również nie stroni od kuchni i lubi gotować. W chwilach wolnych dorzuca swoje trzy grosze na tym forum :) |
235 | 235 | 2008-10-14 10:39:19 przez amarante |
Smakołyki pani KrysiKrysia lub Krystyna, jak kto woli. Wywodzi się z starego rodu kucharzy i kucharek. Jak przystało na rodzinną tradycję tak i Krystynka lubi coś upichcić |
423 | 1051 | 2008-10-14 14:11:07 przez kaila19 |
| » Reaktywacja i pożegnanie Minęło naprawdę dużo czasu. Zbyt dużo, aby był sens kontynuować ten blog w takiej formie. W pewnym momencie po prostu się zmęczyłem, znudziłem, zabrakło mi motywacji. Teraz mam jej znowu trochę więcej, ale ten rozdział na razie jest zamknięty. Może kiedyś to wznowię, nie wiem. Na razie zapraszam na mojego (naszego) nowego bloga: www.labiryntzlisci.blogspot.com Będzie tam inaczej (i o czym innym) niż tutaj, ale jeśli komuś dobrze się czytywało te wszystkie wypociny, tam też powinien znaleźć coś dla siebie. Taką mam przynajmniej nadzieję. | » O żądzy sławy Jeżeli kiedyś przestanę słuchać metalu, to właśnie przez takie incydenty: muzyka.interia.pl/(…)norwescy-metalowcy-na-eurowizj… Rozumiem, że Norwegia to kraj specyficzny i tam nawet puszczenie z dymem kościoła tudzież zadźganie kogoś nożem nie dyskwalifikuje w wyścigu o popularność. Rozumiem, że najbardziej znani metalowcy rzeczywiście pojawiają się w mediach dzięki popularności swoich piosenek, a nie dzięki rozdmuchanym relacjom z innymi celebrytami, ale bez kurde przesady. Pomysł, żeby pchać się z metalem na Eurowizję jest tak głupi i żalowy, że brakuje słów. Nie żebym był jakimś ortodoksem, który maluje sobie corpsepaint na ryju przy słuchaniu co mroczniejszych piosenek, śpi w trumnie, pije krew w blasku świec zrobionych z kociego tłuszczu i pisze odręcznie tylko gotykiem lub runami, ale mimo wszystko, czuję jakiś niesmak. Keep of Kalessin to oczywiście nie jest Mayhem czy jakaś ideologiczna ekstrema, ale taki chłoptasiowaty band z wyfotoszopowanymi sesjami zdjęciowymi do magazynów młodzieżowych, klipami za dużą kasę i plastikowym brzmieniem, tylko że nawet mimo powyższego podpiswanie swojego grania jako "black" do czegoś zobowiązuje i zaraz postaram się wyjaśnić, dlaczego. W metalu zawsze było jakieś takie dziwne pęknięcie - z jednej strony tona pretensji do przypisywania sobie dziedzictwa muzyki klasycznej (serio, są tacy dziwni ludzie), koturnowość i ukryta gdzieś chęć do napierdalania rzewnych ballad przy blasku zapalniczek tysięcy fanów, a z drugiej - wiadomo. Obskurność, nienawiść, nihilizm, las, piwnica i generalnie zuo. Póki połówki tego pęknięcia jakoś koegzystowały obok siebie bez wchodzenia sobie w drogę, dało się jakoś przeżyć - każdy miał dla siebie coś wedle swoich potrzeb. Aspektem, który jakoś ratował tę muzykę, tzn. ratował jej wiarygodność jako środka wyrazu czegoś autentycznego, było programowe postawienie się ogółowi. Niezależnie od tego, czy to postawienie się "powyżej" było motywowane śmieszną pretensją do wagnerowskiego tronu, nienawiścią do świata, religii, metal był domeną szczerej ekspresji. Być może jej efektami były śmieszne wykwity słowno - muzycznej grafomanii albo niesłuchalny jazgot tanich gitar na fuzzach zrobionych z radia Unitra, ale przynajmniej wiązało się to z czymś pierwotnie autentycznym. Nie wiem, czym kierowali się członkowie Keep Of Kalessin - być może jakąś dziwną logiką, wedle której miejsce mrocznej muzyki jest w samym jądrze ciemności, choć należy brać tutaj poprawkę na fakt, że ta ciemność tyczy się raczej bezdenych otchłani żenady, o której co roku piszą różni światli ludzie w kontekście coraz bardziej kuriozalnych wytworów pseudomuzycznych i przewidywalnych głosowań - plebiscytowych manifestacji wzajemnego włażenia sobie w dupę przez bratnie narody. Metal może być intelektualnie miałki, może być pretensjonalny i prymitywny, może też być niezamierzenie śmieszny, ale nie może być kolejną szufladką z której wyskakuje ładnie przystrojona małpka machająca widzowi łapką i ogonem, aby ten mógł wysłać sms w programie TV w którym wszystko jest tak piękne i wspaniałe, że zbiera się na rzyganie. Nie może być, bo wówczas stanie się po prostu kiepską muzyką i niczym więcej. Być może w desperackim akcie KoK jest jakaś przewrotność; taka sama, jaką wymawia się od swoich celebryckich wybryków pan Darski - żeby robić rewolucję na salonach; żeby siać, siać i siać, ale specjalnie w to nie wierzę. Zresztą, co tam moje próżne pierdolenie. Opisałem się jak głupi, ciskając gromy nie wiadomo po co, bo kto z w miarę zdrowym rozsądkiem przejmowałby się newsem o metalowcach, których nazwa kojarzy się z kalesonami? No przecież zdrowia szkoda, o ja głupi. |