Przedstawiamy nasze nowe forum. W dobre pospiechu i pędu za pieniądzem, postanowiliśmy założyć to forum na przekór wszystkiemu i wszystkich. Podajemy wam na tacy tylko najlepsze przepisy z Kółka Gospodyń Wiejskich :)
Nie jesteś zalogowany.
| Wątek | Odpowiedzi | Wyświetlenia | Ostatni post |
|---|---|---|---|
|
SYTY JASIEK przez amarante
|
2 | 207 | 2008-09-11 18:16:37 przez amarante |
|
SOS POMIDOROWY PO WARSZAWSKU przez yankel
|
1 | 197 | 2008-09-11 10:54:49 przez kaila19 |
|
CYKORIA PO HRABIOWSKU przez mochni78
|
2 | 214 | 2008-09-11 08:49:26 przez razvan |
|
SAÅATA PO WILANOWSKU przez nam ha
|
0 | 159 | 2008-09-11 08:14:11 przez nam ha |
|
ŚLĄSKA COPA przez almeta19
|
3 | 230 | 2008-09-11 07:52:17 przez ling14 |
|
ZUPA EKSPRESÓWKA FASOLÓWKA przez amir
|
1 | 151 | 2008-09-11 05:20:56 przez thelma |
|
WIOSENNY KAPUÅšNIACZEK przez abebi
|
2 | 209 | 2008-09-11 04:29:27 przez cutler |
| » Bo Bona to włoska kurwa była Lois zwykła w swojej pracy, jako że zasuwa w administracji, otrzymywać bony. Bon w wypadku miejsca, gdzie pracuje moja szanowna małżonka to taka skromna nagroda pocieszenia dla ludzi, którzy mając bardzo wysokie kwalifikacje i umiejętności, zdecydowali się „pro publico bono” tyrać za wynagrodzenie żenująco niskie w stosunku do wymagań. Bon to także ceny punkt naszego domowego budżetu, jako że oboje nie zbijamy raczej kokosów, ale to taka osobista dygresja. Niestety, w tym roku bonów nie będzie. Przywilej ten, jeden z nielicznych które decydują o tym, że posada na państwowym może (z kiepskim rezultatem) w jakikolwiek sposób konkurować z posadą w przedsiębiorstwie prywatnym, został skasowany przez Słońce Peru. A cała sprawa zaczęła się od artykułu w Fakcie, który podniósł, swoim zwyczajem, larum. Nie widziałem wprawdzie rzeczonego artykułu (jako że Faktu do rąk, w obawie przed grzybicą, nie biorę), ale jestem w stanie sobie wyobrazić, jak mniej więcej wyglądał. Oczywiście duża czcionka, zajmująca większą część strony i zdjęcie, zostawiające na sam tekst ledwie parę szpalt. Tytuł głosił zapewne, oskarżycielskim tonem, coś w stylu „Obijają się za nasze pieniądze”. Albo „Biurwy dostają bony na święta”. Albo „Nic nie robią, ale pieniążki kasują”. Do tego parę krzykliwych haseł w typowo faktowej retoryce żądzy mordu i gotowe. Stali czytelnicy „Faktu” to na ogół półanalfabeci i imbecyle. Niestety także półanalfabeci i imbecyle mają swoje uczucia. Do szerokiego wachlarza emocji typowego czytelnika „Faktu” należą głównie takie zjawiska jak zawiść, niezadowolenie, frustracja i ogólne wkurwienie na każdego, komu jest trochę lepiej (wyobrażam sobie, że mieszkańcy bloku w „Dniu Świra” Koterskiego, odmawiający wzruszającą wieczorną modlitwę, byli bez wyjątku czytelnikami tego chujstwa). Nic zatem dziwnego, że tłuszcza została silnie podrażniona wizją pracowników biurowych, którzy nie dość, że woleli się w życiu uczyć niż tłuc kamienie, to jeszcze teraz dostają jakieś „bony”. Niedoczekanie! Jak wiedzą co światlejsi czytelnicy „Faktu”, Bona to była taka kurwa z Włoch, którą przygruchał sobie jeden król. Chodziła, nic jej się nie podobało i nie chciała wpierdalać bigosu z kaszanką. Od tego czasu każdy czytelnik „Faktu” wie, że bony są passe, proletariat mają w dupie i omijają go szerokim łukiem, za to lubią się z yntelygencją, co butem i batem dusi pana Heńka i kolegów, wskutek czego nieszczęśnik zamiast trzech Wojaków Supermocnych na kolację może wypić tylko dwa. To społeczne święte wzburzenie odbiło się jakimś echem na salonach; choć właściwie to nie tyle było echo, co lekki rezonans po pierdnięciu. I pewnie wszystko byłoby w porządku, gdyby nie okazało się, że Słońce Peru bony dla administracji odstrzeliło, gdyż albo lubi się, jako Dobry Wujek Donald, pochylać nad smutkiem głupszej części społeczeństwa, albo prezentuje podobną mentalność. Jest to jakaś realizacja zasad „sprawiedliwości społecznej” – przedtem urzędnik dostawał coś fajnego, a pan Heniek był notorycznie wkurwiony. Teraz urzędnik już fajnego nie dostaje, a panu Heńkowi zrobiło się lżej na duszy, co nie zmienia faktu, że wkurwiony jest nadal, bo jeśli nie chciwa biurwa, to dręczy go sąsiad, który ma ładną żonę. Wiadomo. Ona to kurwa, a on pewnie na nią kradnie. | » Reaktywacja i pożegnanie Minęło naprawdę dużo czasu. Zbyt dużo, aby był sens kontynuować ten blog w takiej formie. W pewnym momencie po prostu się zmęczyłem, znudziłem, zabrakło mi motywacji. Teraz mam jej znowu trochę więcej, ale ten rozdział na razie jest zamknięty. Może kiedyś to wznowię, nie wiem. Na razie zapraszam na mojego (naszego) nowego bloga: www.labiryntzlisci.blogspot.com Będzie tam inaczej (i o czym innym) niż tutaj, ale jeśli komuś dobrze się czytywało te wszystkie wypociny, tam też powinien znaleźć coś dla siebie. Taką mam przynajmniej nadzieję. |