Przedstawiamy nasze nowe forum. W dobre pospiechu i pędu za pieniądzem, postanowiliśmy założyć to forum na przekór wszystkiemu i wszystkich. Podajemy wam na tacy tylko najlepsze przepisy z Kółka Gospodyń Wiejskich :)
Nie jesteś zalogowany.
1 opakowanie mrożonego zielonego groszku
1 średnia marchewka
2-3 spore ziemniaki
1-2 kostki rosołowe
spora garść posiekanej zieleniny (natka
pietruszki, bazylia) 1 żółtko
opakowanie groszku ptysiowego sól, pieprz
Marchewkę i ziemniaki obrać. Ziemniaki pokroić w niewielką kostkę, marchewkę pozostawić w całości. Zagotować sześć szklanek wody z kostkami rosołowymi, dodać zamrożony groszek, pokrojone ziemniaki i marchewkę. Gotować do miękkości. Marchewkę ostrożnie wyjąć i pokroić w talarki. Resztę zupy przetrzeć przez sito lub zmiksować z żółtkiem, doprawić do smaku. Przed podaniem dodać pokrojoną marchewkę i posiekaną zieleninę, doprawić do smaku. Zupę podawać z groszkiem ptysiowym.
Offline
| » Wujek Zła Rada Zasłyszane: Jak w pięć sekund zasiać nienawiść pomiędzy dwoma przyjaciółkami? Wybrać na oko tę starszą i powiedzieć do niej (w obecności drugiej) "ale piękną ma pani córkę". Jak myślicie, podziała? | » Godzinny przebój na dziś Wrzucałem już tutaj różne długaśne kawałki, ale wydaje mi się, że dzisiaj padnie rekord. Proszę Państwa, dzisiejszy przebój, dzisiejsza piosenka trwa trochę ponad godzinę. Jeden godzinny kawałek, więc niecierpliwi fani muzyki różnej lub ci przyzwyczajeni do easy listening w czasie 3:30 niech ominą tego posta. Prezentowany numer to "Thaumogenesis" kanadyjskiego duetu Nadja, o którym już kiedyś wspominałem. "Thaumogenesis" to chyba największy kolos, jaki Aidan Baker skomponował, ale i też jeden z najlepszych, bo choć trwa godzinę, to ta godzina mija nie wiadomo kiedy. Być może robię nieładnie, wrzucając zawartość całej płyty (co poradzić na to, że Kanadyjczycy nagrali to jako jeden track?), ale jakimś usprawiedliwieniem jest fakt, że całość wyszła, jak wiekszość płyt Nadja, w bardzo limitowanym nakładzie. Pierwsze tłoczenie - 400 sztuk, drugie - 500. Nie wiem, czy była jeszcze jakaś inna edycja. Mi akurat udało się dorwać egzemplarz z drugiej serii i jest to największy biały kruk jaki mam na półce z płytami. "Thaumogenesis" to esencja stylu Nadja - czyli niewiarygodnie potężne, wielowarstwowe brzmienie, w którym przenikają się przetworzone na milion sposobów gitary i illbientowe tła; dźwiękowa, pełznąca w ślimaczym tempie magma, z której wyłaniają się naprawdę piękne, eteryczne melodie pełne łagodności i dość melancholijnego spokoju. Efekt tego kontrastu jest, że tak górnolotnie powiem, emocjonalnie niszczący. Jeśli przetrwacie całość, zwróćcie uwagę na fragment pomiędzy 31 a 36 minutą. Powieje trochę patosem, ale dla wielu osób, które słuchały tego utworu ten krótki fragment zawiera muzykę kompletną, która musi człowieka pozostawić w zupełnym osłupieniu, zgrozie i zachwycie. I ja się z tym zgadzam. Co jeszcze? Za produkcję odpowiadał, obok Bakera, James Plotkin, czyli człowiek - instytucja w świecie eksperymentalnego metalu, zaś piekną oprawę graficzną wykonał Seldon Hunt. Nadja - thaumogenesis |