Smakołyki i Pyszności prosto z Kółka Gospodyń Wiejskich

Przedstawiamy nasze nowe forum. W dobre pospiechu i pędu za pieniądzem, postanowiliśmy założyć to forum na przekór wszystkiemu i wszystkich. Podajemy wam na tacy tylko najlepsze przepisy z Kółka Gospodyń Wiejskich :)

Nie jesteś zalogowany.

#1 2008-10-12 19:14:53

kaila19
Member
Zarejestrowany: 2008-10-04
Posty: 70

ZIEMNIAKI PO GOSPODARSKU


1 kg ziemniaków 25 dag białego tłustego sera zioła prowansalskie lub suszone zioła (oregano, tymianek, rozmaryn)
1  szkÅ‚anka gÄ™stego naturalnego jogurtu
2 jajka
5 dag margaryny
sól, pieprz
warzywna przyprawa typu vegeta
2 zÄ…bki czosnku
Ziemniaki obrać i pokroić na plasterki. FormÄ™ do zapiekania natrzeć przeciÄ™tym zÄ…bkiem czosnku i natÅ‚uÅ›cić. PozostaÅ‚y zÄ…bek czosnku zmiażdżyć, zetrzeć na tarce lub drobniutko posiekać. Ser przetrzeć przez sito lub przepuÅ›cić przez maszynkÄ™, wymieszać z zioÅ‚ami i czosnkiem oraz odrobinÄ… przyprawy warzywnej. W formie ukÅ‚adać warstwami ziemniaki i posypywać serem - ostatniÄ… warstwÄ… powinny być ziemniaki. Wstawić na 10-15 minut do nagrzanego piekarnika (180°C), a nastÄ™pnie wyjąć. Jajka ubić z jogurtem i szczyptÄ… soli oraz pieprzu. Zalać zapiekankÄ™ i posypać wiórkami zimnej margaryny. Wstawić do piekarnika na kolejne 20-30 minut - ziemniaki powinny być miÄ™kkie, a na powierzchni zapiekanki powinna wytworzyć siÄ™ apetyczna rumiana skórka.

Offline

 

#2 2008-10-12 21:26:31

mituna97
Member
Zarejestrowany: 2008-10-11
Posty: 54

Re: ZIEMNIAKI PO GOSPODARSKU

Dobre – lepsze – NAJLEPSZE!

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB | Site Map
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson

internetowa reklama dieta karmiącej matki Szafy na broń Ręczniki znaczenie snów kinkiety Balustrady ze stali nierdzewnej
» Przebój na dziś
Na K.O Festival w Krakowie coverem Astronomy Domine Voivod zakończył swój występ i było to zakończenie godne mistrzów. Dla przypomnienia - lekcja nt. tego, jak się nagrywa cudze kawałki: Cover King Crimson na "Phobos" też zresztą zrobili rewelacyjnie:
» Wypaść poza lokację
Kiedy budzik serwał nas dziś rano, ciężko było mi uwierzyć, podobnie jak i mojej małżonce, że słowo "rano" jest adekwatne do sytuacji, w której się znaleźliśmy, wyrwani z ciepłych objęć kołder i poduszek. Księżyc nadal bił po oczach, wokół było ciemno i choć już niebo zdążyło złapać lekko granatowy odcień, to gdyby nie zegarek, nikt by mi nie wmówił, że to nie środek nocy. To są w istocie straszne poranki, których lepiej nie doświadczać. Mają w sobie coś z przedłużenia koszmarnego snu, który być może się nie śnił, ale który z całą pewnością zaczyna się już w momencie postawienia nóg na podłodze. Wygląda się przez okno i jedyne, co można zobaczyć, to otoczona obwódką tarcza księżyca, sterylnie puste niebo, kanciaste kształty bloków, które rozciągają się w nieskończoność na kolejnych planach i strzępiaste fraktale drzew, wyrastające ze zmrożonego, na wpół wyłysiałego trawnika. Do tego parę drucianych ogrodzeń i parkingi, na których spoczywają bryły pojazdów - równie absurdalnie topornych jak cała reszta otoczenia. Ta toporność sprawia, że w takie poranki świat ma w sobie coś z lokacji w jakiejś starej grze komputerowej - wydaje się, że gdyby osobiście wnikąć w tę kanciastość i zimne tekstury, gdyby wejść pomiędzy te dekoracje, stanełoby się naprzeciw jakiejś dziwnej, wielkiej pustki, która zaczyna się w miejscach ukrytych za załomami budynków, na końcu gwałtownie skręcających korytarzy, za ścianami - czyli wszędzie tam, gdzie dekoracje nie są potrzebne. Oklepany Matrix to przy tym sielanka.