Przedstawiamy nasze nowe forum. W dobre pospiechu i pędu za pieniądzem, postanowiliśmy założyć to forum na przekór wszystkiemu i wszystkich. Podajemy wam na tacy tylko najlepsze przepisy z Kółka Gospodyń Wiejskich :)
Nie jesteś zalogowany.
50 dag porów (tylko jasne części)
4 szklanki rosołu z kostki
3 łyżki koncentratu pomidorowego
1 szklanka mleka
1 łyżka margaryny lub oleju
3 żółtka
mielona ostra papryka, sól
garść posiekanej zieleniny (natka
pietruszki, szczypiorek) groszek ptysiowy lub świeże grzanki
z ciemnego lub jasnego pieczywa
Pory oczyścić i drobniutko poszatkować, zeszklić na łyżce tłuszczu. Zalać gorącym rosołem wymieszanym z koncentra-
tern, gotować do miękkości, przetrzeć przez sito lub zmiksować. Mleko zagotować, lekko ostudzić i delikatnie wymieszać z żółtkami, uważając, aby się nie ścięły. Dodać kilka łyżek zupy, wymieszać, a następnie ostrożnie połączyć z zupą i wymieszać. Doprawić do smaku. Przed podaniem obficie posypać posiekaną zieleniną. Podawać z groszkiem ptysiowym lub świeżo przygotowanymi grzankami. Można także podać do zupy diablotki: kromki czerstwej bagietki posmarować masłem lub margaryną, posypać startym serem i mieloną papryka i wstawić na 5-10 minut do nagrzanego piekarnika.
Offline
WOW!!! Pomysłowe na maxa!
Offline
Zdecydowanie na 5!
Offline
| » Wypaść poza lokację Kiedy budzik serwał nas dziś rano, ciężko było mi uwierzyć, podobnie jak i mojej małżonce, że słowo "rano" jest adekwatne do sytuacji, w której się znaleźliśmy, wyrwani z ciepłych objęć kołder i poduszek. Księżyc nadal bił po oczach, wokół było ciemno i choć już niebo zdążyło złapać lekko granatowy odcień, to gdyby nie zegarek, nikt by mi nie wmówił, że to nie środek nocy. To są w istocie straszne poranki, których lepiej nie doświadczać. Mają w sobie coś z przedłużenia koszmarnego snu, który być może się nie śnił, ale który z całą pewnością zaczyna się już w momencie postawienia nóg na podłodze. Wygląda się przez okno i jedyne, co można zobaczyć, to otoczona obwódką tarcza księżyca, sterylnie puste niebo, kanciaste kształty bloków, które rozciągają się w nieskończoność na kolejnych planach i strzępiaste fraktale drzew, wyrastające ze zmrożonego, na wpół wyłysiałego trawnika. Do tego parę drucianych ogrodzeń i parkingi, na których spoczywają bryły pojazdów - równie absurdalnie topornych jak cała reszta otoczenia. Ta toporność sprawia, że w takie poranki świat ma w sobie coś z lokacji w jakiejś starej grze komputerowej - wydaje się, że gdyby osobiście wnikąć w tę kanciastość i zimne tekstury, gdyby wejść pomiędzy te dekoracje, stanełoby się naprzeciw jakiejś dziwnej, wielkiej pustki, która zaczyna się w miejscach ukrytych za załomami budynków, na końcu gwałtownie skręcających korytarzy, za ścianami - czyli wszędzie tam, gdzie dekoracje nie są potrzebne. Oklepany Matrix to przy tym sielanka. | » Czacha Czym zajmują się lekko znudzeni pracownicy biurowi słuchający metalu i lubiący horrory? Bawią się programami graficznymi. |