Przedstawiamy nasze nowe forum. W dobre pospiechu i pędu za pieniądzem, postanowiliśmy założyć to forum na przekór wszystkiemu i wszystkich. Podajemy wam na tacy tylko najlepsze przepisy z Kółka Gospodyń Wiejskich :)
Nie jesteś zalogowany.
1 kg tłustego sera
9 jajek
3/4 kostki margaryny lub masła
l/2 szklanki cukru
cukier waniliowy
3 łyżki mąki pszennej
1 porcja proszku do pieczenia na 1 kg
lub 2 porcje na 50 dag garść grubo posiekanych orzechów
(włoskie lub arachidowe) sól tłuszcz i tarta bułka
do formy
TÅ‚uszcz stopić i ostudzić do temperatury pokojowej. Ser dwukrotnie przepuÅ›cić przez maszynkÄ™ (możemy także wykorzystać dostÄ™pny w wielu sklepach ser mielony). Żółtka ubić z cukrem i cukrem waniliowym, wymieszać ze stopionym masÅ‚em i serem. BiaÅ‚ka ubić ze szczyptÄ… soli na sztywnÄ… pianÄ™. Oprószyć przez sito mÄ…kÄ… przesianÄ… razem z proszkiem i wszystko delikatnie wymieszać, aby powstaÅ‚a jednolita masa. PrzeÅ‚ożyć do natÅ‚uszczonej i wysypanej tartÄ… buÅ‚kÄ… formy i posypać posiekanymi orzechami. Wstawić do nagrzanego piekarnika (180-200 °C) na godzinÄ™.
Offline
Genialne! Już wysłałem linki znajomym ![]()
Offline
Bublowate. Po prostu do kitu
Offline
| » Przebój na dziś Na K.O Festival w Krakowie coverem Astronomy Domine Voivod zakończył swój występ i było to zakończenie godne mistrzów. Dla przypomnienia - lekcja nt. tego, jak się nagrywa cudze kawałki: Cover King Crimson na "Phobos" też zresztą zrobili rewelacyjnie: | » Godzinny przebój na dziś Wrzucałem już tutaj różne długaśne kawałki, ale wydaje mi się, że dzisiaj padnie rekord. Proszę Państwa, dzisiejszy przebój, dzisiejsza piosenka trwa trochę ponad godzinę. Jeden godzinny kawałek, więc niecierpliwi fani muzyki różnej lub ci przyzwyczajeni do easy listening w czasie 3:30 niech ominą tego posta. Prezentowany numer to "Thaumogenesis" kanadyjskiego duetu Nadja, o którym już kiedyś wspominałem. "Thaumogenesis" to chyba największy kolos, jaki Aidan Baker skomponował, ale i też jeden z najlepszych, bo choć trwa godzinę, to ta godzina mija nie wiadomo kiedy. Być może robię nieładnie, wrzucając zawartość całej płyty (co poradzić na to, że Kanadyjczycy nagrali to jako jeden track?), ale jakimś usprawiedliwieniem jest fakt, że całość wyszła, jak wiekszość płyt Nadja, w bardzo limitowanym nakładzie. Pierwsze tłoczenie - 400 sztuk, drugie - 500. Nie wiem, czy była jeszcze jakaś inna edycja. Mi akurat udało się dorwać egzemplarz z drugiej serii i jest to największy biały kruk jaki mam na półce z płytami. "Thaumogenesis" to esencja stylu Nadja - czyli niewiarygodnie potężne, wielowarstwowe brzmienie, w którym przenikają się przetworzone na milion sposobów gitary i illbientowe tła; dźwiękowa, pełznąca w ślimaczym tempie magma, z której wyłaniają się naprawdę piękne, eteryczne melodie pełne łagodności i dość melancholijnego spokoju. Efekt tego kontrastu jest, że tak górnolotnie powiem, emocjonalnie niszczący. Jeśli przetrwacie całość, zwróćcie uwagę na fragment pomiędzy 31 a 36 minutą. Powieje trochę patosem, ale dla wielu osób, które słuchały tego utworu ten krótki fragment zawiera muzykę kompletną, która musi człowieka pozostawić w zupełnym osłupieniu, zgrozie i zachwycie. I ja się z tym zgadzam. Co jeszcze? Za produkcję odpowiadał, obok Bakera, James Plotkin, czyli człowiek - instytucja w świecie eksperymentalnego metalu, zaś piekną oprawę graficzną wykonał Seldon Hunt. Nadja - thaumogenesis |