Smakołyki i Pyszności prosto z Kółka Gospodyń Wiejskich

Przedstawiamy nasze nowe forum. W dobre pospiechu i pędu za pieniądzem, postanowiliśmy założyć to forum na przekór wszystkiemu i wszystkich. Podajemy wam na tacy tylko najlepsze przepisy z Kółka Gospodyń Wiejskich :)

Nie jesteś zalogowany.

#1 2008-10-13 20:28:25

abraham30
Member
Zarejestrowany: 2008-10-13
Posty: 52

ZŁOTA JULKA


1 duża pomarańcza
1 duża cytryna
4 jajka
20 dag mÄ…ki pszennej
15 dag kaszy kukurydzianej
15 dag cukru pudru
1 1/4 szklanki oleju
3 łyżeczki sody oczyszczonej
sól
cukier puder do posypania
tłuszcz i tarta bułka do formy
Owoce dokÅ‚adnie wyszorować i sparzyć wrzÄ…tkiem. Zalać zimnÄ… wodÄ… i gotować okoÅ‚o 30 minut. Odcedzić, ostudzić. Pokroić, usunąć pestki i zmiksować lub przetrzeć przez sito. MÄ…kÄ™ przesiać z sodÄ… i szczyptÄ… soli. Jajka ubić z cukrem pudrem, a nastÄ™pnie dodawać po Å‚yżce mÄ…kÄ™ i kaszÄ™ kukurydzianÄ…, wymieszać z owocami. Wlać oliwÄ™ i wyrobić jednolite ciasto. Przelać do natÅ‚uszczonej i wysypanej tartÄ… buÅ‚kÄ… formy do pieczenia. Wstawić do nagrzanego piekarnika (180°C) na 50-60 minut. Posypać cukrem pudrem (najlepiej przez sitko), a gdy ostygnie, wyÅ‚ożyć na talerz. Można przybrać bitÄ… Å›mietanÄ… (może być w sprayu).

Offline

 

#2 2008-10-14 01:07:27

indumati73
Member
Zarejestrowany: 2008-10-03
Posty: 61

Re: ZŁOTA JULKA

Jestem na TAK!!!

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB | Site Map
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson

Wieczór Panieński Nowe Mieszkania Mokotów Regały metalowe wychowanie dzieci Kwiaciarnia Gdynia Polski Elvis Systemy
» Wypaść poza lokację
Kiedy budzik serwał nas dziś rano, ciężko było mi uwierzyć, podobnie jak i mojej małżonce, że słowo "rano" jest adekwatne do sytuacji, w której się znaleźliśmy, wyrwani z ciepłych objęć kołder i poduszek. Księżyc nadal bił po oczach, wokół było ciemno i choć już niebo zdążyło złapać lekko granatowy odcień, to gdyby nie zegarek, nikt by mi nie wmówił, że to nie środek nocy. To są w istocie straszne poranki, których lepiej nie doświadczać. Mają w sobie coś z przedłużenia koszmarnego snu, który być może się nie śnił, ale który z całą pewnością zaczyna się już w momencie postawienia nóg na podłodze. Wygląda się przez okno i jedyne, co można zobaczyć, to otoczona obwódką tarcza księżyca, sterylnie puste niebo, kanciaste kształty bloków, które rozciągają się w nieskończoność na kolejnych planach i strzępiaste fraktale drzew, wyrastające ze zmrożonego, na wpół wyłysiałego trawnika. Do tego parę drucianych ogrodzeń i parkingi, na których spoczywają bryły pojazdów - równie absurdalnie topornych jak cała reszta otoczenia. Ta toporność sprawia, że w takie poranki świat ma w sobie coś z lokacji w jakiejś starej grze komputerowej - wydaje się, że gdyby osobiście wnikąć w tę kanciastość i zimne tekstury, gdyby wejść pomiędzy te dekoracje, stanełoby się naprzeciw jakiejś dziwnej, wielkiej pustki, która zaczyna się w miejscach ukrytych za załomami budynków, na końcu gwałtownie skręcających korytarzy, za ścianami - czyli wszędzie tam, gdzie dekoracje nie są potrzebne. Oklepany Matrix to przy tym sielanka.
» Poniedziałek, który dał powód, aby go nienawidzić
Kurwa mać, nigdy więcej takich dni jak ten. Wszystko zamiast grać - ciągle się komplikuje, zupełnie bezsensownie i bezprzyczynowo. Zamiast iść gładko - idzie jak po grudzie. Zresztą, w takie dni gładko płynie tylko sraczka. Komputery się psują, tramwaje uciekają, tłumy obezwładniają, deszcz przemacza, cenne rzeczy spadają na ziemię, banki robią pod górę, nieudolni ludzie opóźniają pewne sprawy, a i rodzina trosk nie ujmuje z jebanego garba. Wszystko, co mogło dziś pójść nie tak, poszło nie tak. Nic tylko wziąć dubeltówkę i pierdolnąć sobie w łeb, albo chociaż się zalać w trupa. Prawa Murphy'ego w działaniu i to hurtem, kurwa ich mać. Tym soczystym zamknięciem klamry pozwolę sobie zakończyć.