Smakołyki i Pyszności prosto z Kółka Gospodyń Wiejskich

Przedstawiamy nasze nowe forum. W dobre pospiechu i pędu za pieniądzem, postanowiliśmy założyć to forum na przekór wszystkiemu i wszystkich. Podajemy wam na tacy tylko najlepsze przepisy z Kółka Gospodyń Wiejskich :)

Nie jesteś zalogowany.

#1 2008-10-11 19:18:11

ling14
Member
Zarejestrowany: 2008-09-12
Posty: 67

AGNIESZKA


20 dag biszkoptów
50 dag truskawek
20 dag cukru
cukier waniliowy
2 białka
sok z 1/2 cytryny
tłuszcz do nasmarowania tortownicy
Tortownicę natłuścić i wyłożyć biszkoptami. Pozostałe biszkopty pokruszyć i wyłożyć nimi wolną przestrzeń. Truskawki oczyścić, osuszyć i pokroić na połówki
lub ćwiartki, wymieszać z poÅ‚owÄ… cukru wyÅ‚ożyć na biszkopty. BiaÅ‚ka ubić na sztywnÄ… pianÄ™ z dodatkiem szczypty soli. Dodać cukier i cukier waniliowy, wyÅ‚ożyć na truskawki. Wstawić do nagrzanego piekarnika (160-180 °C) i piec do chwili, gdy piana nabierze jasnozÅ‚otego koloru. Zamiast truskawek możemy wykorzystać wy-drylowane czereÅ›nie albo przebrane czarne jagody, maliny lub porzeczki.

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB | Site Map
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson

Elektrownie wiatrowe dieta karmiącej matki Restauracja Kraków wychowanie dzieci Kwiaciarnia Gdynia Części BMW Szczecin pozycjonowanie strony
» Czacha
Czym zajmują się lekko znudzeni pracownicy biurowi słuchający metalu i lubiący horrory? Bawią się programami graficznymi.
» Wypaść poza lokację
Kiedy budzik serwał nas dziś rano, ciężko było mi uwierzyć, podobnie jak i mojej małżonce, że słowo "rano" jest adekwatne do sytuacji, w której się znaleźliśmy, wyrwani z ciepłych objęć kołder i poduszek. Księżyc nadal bił po oczach, wokół było ciemno i choć już niebo zdążyło złapać lekko granatowy odcień, to gdyby nie zegarek, nikt by mi nie wmówił, że to nie środek nocy. To są w istocie straszne poranki, których lepiej nie doświadczać. Mają w sobie coś z przedłużenia koszmarnego snu, który być może się nie śnił, ale który z całą pewnością zaczyna się już w momencie postawienia nóg na podłodze. Wygląda się przez okno i jedyne, co można zobaczyć, to otoczona obwódką tarcza księżyca, sterylnie puste niebo, kanciaste kształty bloków, które rozciągają się w nieskończoność na kolejnych planach i strzępiaste fraktale drzew, wyrastające ze zmrożonego, na wpół wyłysiałego trawnika. Do tego parę drucianych ogrodzeń i parkingi, na których spoczywają bryły pojazdów - równie absurdalnie topornych jak cała reszta otoczenia. Ta toporność sprawia, że w takie poranki świat ma w sobie coś z lokacji w jakiejś starej grze komputerowej - wydaje się, że gdyby osobiście wnikąć w tę kanciastość i zimne tekstury, gdyby wejść pomiędzy te dekoracje, stanełoby się naprzeciw jakiejś dziwnej, wielkiej pustki, która zaczyna się w miejscach ukrytych za załomami budynków, na końcu gwałtownie skręcających korytarzy, za ścianami - czyli wszędzie tam, gdzie dekoracje nie są potrzebne. Oklepany Matrix to przy tym sielanka.